Basta–Bilans 2014. Jest moc
Zdjęcie: fot. Andrés Nieto Porras
30 grudnia 2014 Życie 1 komentarz

Basta–Bilans 2014. Jest moc

Podsumowania roku nie cieszą się największą inteligencką popularnością. Są trochę, jakby plebejskie [podobno]. Ja jednak podsumowuję.

Szczególnie że mijający rok jest dla mnie w wielu miejscach bardzo ważny.

Poniżej Basta-bilans 2014 roku. Piszę go w jednym celu: żeby skłonić Was do własnego. Za przykładem.

 Co wygrałam. Kategoria: JEST MOC

  1. Od czterech miesięcy stoi mój blog na całego [wcześniej to była tylko wprawka]. Co miesiąc poprawia wyniki popularności. W ciągu ostatniego miesiąca statystyka podrapała mnie po plecach. Stronę odwiedziło ponad 6000 ludzi (internety mówią na nich: UU [unikalni użytkownicy]), a odsłon było prawie 15500. Mój początkowy świat działał w setkach. Teraz są tysiące. Za chwile to ich będą setki. Kończę rok z poczuciem absolutnego sukcesu na blogu. Wymyśliłam, postawiłam, działa. #Duma, że #ożeżwmordę!
  2. Mam w kuchni ścianę. Na ścianie bazgroły. Początkiem roku zapisaliśmy ją planami, celami, #jakzwałtakzwał. Przed chwilą zrobiłam jej zdjęcie. Mówi sama za siebie. To był/jest udany rok. Niektóre wątki pikseluję, wprowadzając intencjonalny powiew tajemnicy. Jak macie gdzie zapisać własne cele – polecam tę praktykę. Jest sprawcza i motywuje do pracy. Człowiek ciągle trzyma rękę na zadanym sobie pulsie.FullSizeRender_mini-3
  3. Zawodowo, na własne życzenie wyrzuciłam się na absolutny margines Basta-komfortu. Doświadczenie trudne, ale unikatowe. Dużo się o sobie w tym roku dowiedziałam. A, że tajemnicza ze mnie zaraza, taka wiedza na wagę złotego zęba.
  4. To niby smut, ale ważny jak szlag. W tym roku, wokół mnie było więcej życzliwości, uczciwości, dbałości, radochy, dobrych intencji niż kiedykolwiek wcześniej. A że, jak akcja to i reakcja, to obudziły się we mnie duże pokłady wdzięczności. Dla ludzi, którzy sprzyjają bezwarunkowo.
  5. To był rok, kiedy czułam się i byłam potrzebna. Wiem to na pewno. To dobre uczucie. Daje spełnienie i dmucha w plecy, kiedy pagórki rosną w MontEveresty…

To jest moje TOP5 tego roku (oczywiście tych, które wpisują się w format tego bloga). Prywatnych kilka jeszcze trzymam w kieszeni, ale…to już przy ściszonym świetle.

I jeszcze prawie-noworoczny dialog. Lubię pytać Cię o zdanie, Basta-czytelniku.

Jaki był twój rok?

Zróbcie własny bilans. Warto. Jeśli jest dobry, człowiek ma kolejny powód do wzniesienia pysznego toastu. Jeśli nie faworyzuje, może okazać się mobilizujący na kolejny rok.

Za dobre i odważne decyzje. Za Was. Za Nas

1 komentarz
Poprzedni Idźcie i odpoczywajcie Następny I wzajemnie, szefie!

[…] rozmawialiśmy o planach. Staliśmy przed naszą kuchenną ścianą (kiedyś pisałam o niej tutaj –> jest też jej ubiegłoroczne zdjęcie) i listowaliśmy rzeczy, które są dla nas ważne i […]