Dzień dobry, jestem Waldek. Waldek, co szuka pracy
Zdjęcie: fot. Luke Pamer
15 kwietnia 2015 Praca 26 komentarzy

Dzień dobry, jestem Waldek. Waldek, co szuka pracy

Na początek chwila dla tych wszystkich, których tata, mąż, brat, syn lub inna, bliska osoba nazywa się Waldek. Pamiętajcie – Waldek w tym tekście to nie imię, to stan umysłu. Figura językowa taka.

Kim jest typowy Waldek?

Pochodzi z małego miasta, ale w dużych osiadł na stałe. Od czasu studiów wie, że maluchy nie dla niego. Dusi się w nich trochę, perspektyw nie widzi. Perspektywy są dla niego ważne. Czuje, że jeszcze tylko chwila, a przytrafi mu się w życiu coś niezwykłego. Czeka na ten moment cierpliwie już siódmy rok. I nic. W międzyczasie zdążył już kupić Fiata i wziąć kredyt na mieszkanie. Rodzice pomogli. Sam przecież nie dałby rady. Szczególnie że dziecko w drodze.

Waldek mądry człowiek, ale te szanse jakoś nie przychodzą. Na rozmowy o pracę chadza – głównie wtedy, gdy szef go wkurzy. Najczęściej nikt do niego nie oddzwania. Waldek nie szuka powodów. Czeka. Jego szansa jeszcze przyjdzie. Sama. Z nieba.

I tak mijają kolejne lata…

Ciemna strona Waldka

Jest sześć grzechów głównych, popełnianych przez wszystkich Waldków świata. Ci ludzie chcą znaleźć nową pracę, ale jakimś trafem siedzą w swoich aktualnych firmach całymi dekadami.

  1. Brak celu/wizji. Waldek swoje CV wysyła do wszystkich. Lista odbiorców jest bardzo długa. Od właścicieli sklepów mięsnych do Dyrektora największej firmy farmaceutycznej w kraju. Waldek (na swój sposób) strategizuje. Myśli, że im większą liczbę życiorysów roześle, tym większe prawdopodobieństwo sukcesu. Nic bardziej mylnego. Jedyne co Waldek maksymalizuje takim zachowaniem, to poziom frustracji rekruterów, którzy muszą czytać setki CV niedopasowanych do oferty. Gołym okiem widać, że Waldek nie wie, czego szuka i dokąd kolejny zawodowy krok miałby go zaprowadzić. Brak tej wiedzy jest podstawowym grzechem Waldka. Bez niej, dzieją się mu rzeczy przypadkowe. Trafia w miejsca, które ani trochę nie zbliżają go do zawodowego szczęścia, o którym przecież wciąż tak marzy.
  2. Brak odwagi. Czasami Waldek widzi jakąś szansę. Na chwilę zaciekawi się tematem, ale potem przychodzi moment, kiedy zaczyna racjonalizować. Dopuszcza do siebie głosy, które zawsze będą bronić status quo. To najczęściej pokolenie rodziców i dziadków szepcze do ucha: „a po co Ci ta nowa praca, źle Ci tu gdzie jesteś? Na swoje już zapracowałeś, więc siedź na stołku i go pilnuj, coby Ci nikt, i tego nie zabrał. Ja to 35 lat w jednym zakładzie przepracowałem. I co? Źle mi było?”. Po serii takich rozmów, Waldek odpuszcza. Tłumaczy sobie, że to w imię stabilizacji i bezpieczeństwa. Nie wie jeszcze, że bez gotowości na odważne decyzje, nie da się prowadzić ciekawego i intensywnego życia.
  3. Brak gotowości na zmianę. Waldek chciałby, żeby jego kariera była… magiczna. Żeby oferty przychodziły do niego same. A jak już awans zapuka do jego drzwi, najlepiej żeby był wygodny i absolutnie niczego od niego nie wymagał. Strefa komfortu jest dla Waldka ważna. Nie lubi się z niej wybijać. O zmianie marzy, gotowość na jej konsekwencje (nowe wyzwania, wytrącenie poza strefę utartych schematów działania) jednak w deficycie.
  4. Brak świadomości swoich mocnych stron. Waldek interesuje się światem. Jest inteligentny, błyskotliwy i zabawny. Ma wszystko to, czego potrzeba mu do osiągnięcia sukcesu. Jak mówi, ludzie słuchają. Kiedy przychodzi jednak, do sytuacji, w której miałby opowiedzieć o sobie, w głowie nastaje pustka. Mama przecież uczyła, że samochwała w kącie stała. Te słowa wziął sobie bardzo do serca. Waldek nie tylko nie lubi się chwalić, ale samo mówienie o sobie przysparza mu trudności. Od zawsze przecież skupiał się nad tymi cechami, które chciał poprawić. O mocnych stronach nigdy nie myślał.
  5. Brak zawodowej sieci wsparcia (= networku). Waldek jest sam. W chwili zawodowego kryzysu nie ma się do kogo zwrócić. Ogłoszenia o pracę znajduje wyłącznie na „pracuju”. Nikt ze znajomych nie dzwoni z informacją, że słyszał o nowej firmie, która się właśnie otwiera w mieście. Nikt go nie rekomenduje na żadne nowe stanowisko. Waldek nigdy nie dbał o relacje z ludźmi dookoła. Dziś wie, że to był błąd.
  6. Brak determinacji. W poszukiwaniach pracy, czasami trzeba być jak osioł. Upór i determinacja to bezcenne cechy. Jeśli sto pierwszych firm nie odpowie na twoją aplikację, trzeba najpierw przemyśleć strategię poszukiwań, a potem próbować w sto pierwszej. Waldek nie jest długodystansowcem. Szybko się irytuje i demotywuje.

Jak z Waldka stać się Waldemarem?

Nie wszyscy jednak grzeszą. Są wśród nas tacy, którzy świetnie się potrafią odnaleźć w sytuacji kryzysu zawodowego. Jeśli postanowią, że pracę zmienią, tak się dzieje. Nie za sto lat, tylko za kwartał. Skuteczność w działaniu to ich drugie imię. Na pierwsze mają Waldemar.

Waldemar jest, w oczywisty sposób przeciwieństwem Waldka. Wie dokąd zmierza, jest gotów na podjęcie ryzykownych decyzji. Czasami się boi, ale to uczucie raczej mobilizuje, niż paraliżuje. Zna swoje talenty i nie boi się ich umiejętnie wykorzystywać. Jest uparty i konsekwentnie dąży do założonego celu. Nawet jednak on, czasami pracy szuka. Takie czasy.

W poszukiwaniach, Waldemar kieruje się kilkoma żelaznymi zasadami.

  1. Wyróżnia się z tłumu. Po pierwsze tym, że wiele osób w mieście go zna. Długo nie musi się przedstawiać. Kiedy wchodzi, większość sali wie z kim rozmawia, pozostała część chce nabyć tę wiedzę. Jest elokwentny, elegancki i bardzo ładnie pachnie. Chęcią do działania i zręcznością myśli. Myśli ponadprzeciętnie często.
  2. Jest profesjonalny i mówi językiem rozmówcy. Jeśli chce wejść do korpo-świata, wie co to są kej-pi-aje i targety. Starając się o pracę trenera fitness, na rozmowę przychodzi w dresie. Wizja współpracy z Waldemarem, wydaje się przyszłemu pracodawcy po prostu łatwa.
  3. Jest partnerem w dyskusji. Na rozmowę o pracę nie przychodzi po to, by o nią wybłagać, ale po to, aby sprawdzić, czy obie strony spełniają swoje wzajemne oczekiwania. Jeśli przyszły, potencjalny szef nie rozmawia, tylko przepytuje, Waldemar kalkuluje rachunek zysków i strat. Kiedy ten wypada na minus, Waldemar odpuszcza. Kończy rozmowę, z właściwą sobie kurtuazją, ale wie, że oferty (jeśli przyjdzie) nie przyjmie. Jest wybredny. Nie akceptuje każdej nadarzającej się propozycji. Zawodowe decyzje podejmuje w sposób przemyślany.
  4. Wie, o co pyta. Na końcu każdej rozmowy o pracę następuje moment, kiedy kandydat może zadać jakieś pytanie. Waldki, które wyczytały w poradnikach, że o „coś” zapytać trzeba, rzucają od niechcenia coś w stylu: „a jakie szkolenia dajecie?”. Waldemar nie popełnia tego błędu. Jeśli już pyta, to o rzeczy ważne. Takie, które szczerze go interesują. Każde jego słowo ma znaczenie.
  5. Negocjuje warunki. Waldemar jest samoświadomy. Wie, jaka jest cena jego pracy i chce, aby umowa, na którą się decyduje satysfakcjonowała obie strony. Nowa firma powinna być dla niego atrakcyjna i uczciwie kompensować zainwestowane zaangażowanie. Czasami jest jednak gotów podjąć pracę, oferującą niższe wynagrodzenie. Wtedy jednak, Waldemar myśli kategorią swojej przyszłej pensji. Wie, że czasami trzeba zrobić krok w tył, aby za chwile zacząć biec w czołówce maratonu.

No to teraz, drogi Basta-Czytelniku, szybki rachunek sumienia. Jak Ci na drugie imię?

26 komentarzy
Poprzedni Sztuka mówienia (nie)wiele Następny Dlaczego nigdy nie osiągniesz sukcesu?

Kobieto !
Dzięki za inspiracje !

paulinabasta.com

Cała przyjemność po mojej stronie, Karina.

Póki co studiuję, ale z dumą stwierdzam, że bliżej mi do Waldemara. 🙂 Świetnie napisany tekst, momentami parskałam z śmiechu. 🙂 Chyba sobie wydrukuje cechy obu W.

paulinabasta.com

Dzięki Nina i… powodzenia na sesji;-)

Bardzo dobry tekst 🙂 Pozdrawiam serdecznie 🙂

Waldemarowa

Ależ to jest dobry tekst! Być Waldkiem to jedno, a otaczać się Waldkami to drugie! Więcej niż dwóch Waldków w firmie uważam za zagrożenie dla własnego rozwoju. Kto z kim przystaje…

Sluszna uwaga… latwo sie rozleniwic w nieodpowiednim srodowisku. Dlatego tez trzeba dokonywac przemyslanych wyborow – nic z przypadku!

Jakbym rekrutowala po polsku, to bym wysylala wlasnym kandydatom 🙂
Co prawda nie moge miec 100% pewnosci, ze jest tak samo z rekruterami na polskim rynku, ale tu (my=rekruterzy) bardzo lubimy narzekac na kandydatow i ze sa jacys nie tacy, ale madrych rad raczej nikt nie daje. Sa zbyt szczegolowe, zeby miec zastosowanie dla kazdego, albo zbyt ogolne, albo w ogole napisane przez takich, ktorzy chyba o zadna prace sie nigdy nie ubiegali. A tymczasem kto inny ma zadbac o to, zeby kandydaci byli tacy, jacy sie nam marza? Milo, ze spora porcje edukacji kandydatow wzielas na siebie Paulina – teraz nasze zadanie, to udostepniac! 😉

paulinabasta.com

Człowiek spłonął rumieńcem:-) Bardzo to miłe, Kasia…

Agnieszka

Hm… czytam, za każdym zdaniem kryje się mnóstwo sensu i – co uderza – rzetelnego, życzliwego i nieklepiącego uspokajająco po ramieniu „jakoś to będzie” profesjonalizmu. Dziękuję za to. A jednocześnie zastanawiam się, czy i dla mnie, 35-letniej humanistycznej Waldusiowej po długiej przerwie dzieciowo-domowej jest jakaś realna rynkowa szansa…

paulinabasta.com

Aga, pytanie jest bardzo ogólne, ale odpowiedź jest chyba dość prosta. Jasne, że jest szansa! Znam wiele historii osób, które wywracały w pewnym momencie swoje życie zawodowe do góry nogami. Czy to „po dzieciach”, czy pod wpływem decyzji o koniecznych zmianach. Te kwestie zawsze, dużo bardziej niż o możliwości, obijają się o… chęci i determinację człowieka. Trzymam kciuki za odważne decyzje!:-)

Świetny wpis. Fajnie wyróżniłaś wszystkie cechy, odrazu mozna zrozumieć dużą cześć bez dokładnego czytania.
Posiadasz fajny styl pisania, taki lekki. Myślę,że jeszcze odwiedzę Twojego bloga zapiszę linka do stronki w zakładkach.
Pozdrawiam

Wszyscy tu tacy mądrzy i dojrzali dyskutują, a ja tymczasem poczułam się po przeczytaniu tego tekstu jak totalnie naiwna panna Zuzanna, kobiecy odpowiednik Waldka 😉 Twój tekst uświadomił mi dobitnie moje słabe strony. Dobrze mi zrobiła refleksja. Na plus dla siebie zaliczam to, że nie jestemi statyczna – zmieniam, sprawdzam, szukam zawodowo swojego miejsca. Największą niekompetencje widzę u siebie w obszarze negocjacji. Eh, dużo jeszcze pracy nad sobą przede mną 🙂

Oj Anno jest nas więcej, niestety. Po przeczytaniu tekstu poczułam się podobnie i pomimo iż odbiegam trochę od Waldka to jednak nie na tyle aby powiedzieć ‚O! ten tekst nie jest o mnie!’

paulinabasta.com

Dziewczyny, to teraz nie ma wyboru… Pozostaje zadać sobie (trochę niewygodne) pytanie: czy wiedząc o sobie to, co wiem dziś, chcę coś zmodyfikować w swojej rzeczywistości, czy w pełni ją akceptuję. Oba warianty są do wzięcia, pytanie, który jest Wam bliższy.
Ja na pewno będę trzymać kciuki…

Daria Zagożdżon

W samo sedno Waldemarowe 🙂
Obawiam się jednak, że cząstki wszystkiego są i w każdym z nas z osobna 😉

Waldek jest jeszcze specjalistą w szukaniu problemów. Waldemar specjalizuje się w dostarczaniu rozwiązań ; ) Wkurzają mnie Waldkowie dookoła. Nie lubię żyć w ich otoczeniu.

paulinabasta.com

A ja to sobie myślę, że wielu z nich chciałoby inaczej, ale jakoś nie wychodzi… Kwestia odwagi i przełamania swoich stałych schematów zachowań. Polub Waldka i pomóż mu się przepoczwarzyć

Hahaha, usmiałam się, ale jak tak się mocniej przyjrzę, to wcale nie jestem na 100% przekonana, czy to jest śmieszne;)
Masz niezwykłą lekkość pisania – bardzo przyjemnie sie czyta.

rewelacyjny, choc na szczescie! juz nie dla mnie, tekst, nie tylko w zakresie tresci, ale formy!!! Ci ksiazki pisac dziewczyno!

Bardzo dobry tekst:) pozdrawiam. Waldemara:)

Wracam do tego tekstu po raz kolejny.. Jestem Waldkiem i już od pewnego czasu mam tą świadomość. Źle mi z tym, próbuję coś w tej kwestii zmienić, ale mam wrażenie, że błądzę, bo nie mam pomysłu na siebie, a już na pewno nie mam odwagi.

Paulina.
Jak zwykle prezentujesz na łamach bloga wnikliwe obserwacje. Mi zabrakło jeszcze jednego – życia poza pracą. Bo przecież Waldemar osiąga swój sukces na wielu płaszczyznach. Ma szczęśliwy dom (tak ważny w rozwoju osobowym), grono przyjaciół. A także pasje, którym w pełni oddaje się podczas wolnego czasu.

Waldek

Jestem zwyczajnie zmęczony bzdurami do okola w dużym mieście. Ciągłą polityką, budowaniem relacji w kuchni, na piwie i wyjazdach integracyjnych. Brakuje mi doceniania uczciwej pracy, brakuje mi tego. ze dobra praca to bzdura, a karierę robią cwaniaczki z dużego miasta, którzy nigdy faktycznie nie musieli się o nic starać. Mam już dość specjalistów z piórkiem w dup.. którzy jak tylko trzeba przysiąść to wynajdują wymówki. I strasznie nie lubię Waldemarów, którzy jak skończeni hipokryci mówią językiem rozmówcy, manipulują, mają odwagę i są tacy strasznie super mocni. Ciekawe jak by sobie poradzili, gdyby umarł im Tata jak mieli półtora roku, mieszkali by jak ja na małej wsi i w dzieciństwie modlili się o komputer, bo szczytem marzeń były dobre buty, a już komputer wymagał cudu. Ciekawe czy tak wszystko by wiedzieli gdyby przeszli lata trudów i upokorzeń, ciekawe jakie mieliby wartości wtedy? Wg mnie zwyczajnie wszystkie Waldki to porządne chłopy, tylko w obecnych czasach ważne jest żeby dla dobra kariery sprzedać 4 litery :). A i żeby nie było zarabiam 11 tysiaków brutto w Krakowie, pracując dla jednej z największych firm IT, także sobie nie myślcie :P. Pozdrawiam, Walduś :).

Paradoksalnie, te 6 punktów opisujących Waldka, opisuje też idealnego pracownika, poszukiwanego przez niemal wszystkich pracowdawców.
Bowiem:
– brak wizji to brak wymagań;
– brak odwagi to brak pytań o podwyżkę czy też starań o lepszą pracę;
– brak gotowości na zmianę to przywiązanie (często niemal niewolnicze) do tego co jest, włączając oczywiście nieustające wykraczanie poza listę obowiązków wynikającą z umowy.
– brak świadomości swoich mocnych stron, to dobry znak dla szefa, że nie ma mocnych argumentów za podwyżką.
– brak zawodowej sieci wsparcia – bo gdzie znajdzie jakąkolwiek pracę jak nikogo nie zna?
– brak determinacji – wszystko co wyżej a nawet jeszcze więcej.