Dlaczego kobiety nie negocjują?
Zdjęcie: fot. Jim Fischer
15 listopada 2014 Kobieta 12 komentarzy

Dlaczego kobiety nie negocjują?

Początkiem grudnia lecę z bliską znajomą do Barcelony. Bilet dostałam w prezencie. Za to, że pomogłam jej (choć moim zdaniem sama sobie pomogła) w zdobyciu mega pracy.

Dziś opowiem Wam fragment tej historii. W moich oczach – najciekawszy.

Powiedzmy, że koleżanka nazywa się B (jak Bogini Negocjacji).

B jest człowiekiem kompetencją. Nie tylko, zresztą -petencją, ale i potencją (czyt. potencjałem) wykazuje się ponadprzeciętną. Bogate doświadczenie zawodowe, ciekawa filozofia pracy. Warsztat sprawdzony w boju. Lat trzydzieściparę. Ładna.

Nagle pojawia się oferta bardzo ciekawej pracy. B zaczyna rozkminiać. Podejmuje decyzję. Werdykt brzmi: #chcęto!

B szybko przechodzi do działania, rozmowy się rozpoczynają. Rakieta.

W pewnym momencie, zaczynamy z B rozmawiać o szczegółach, wspólnie przygotowujemy się do niektórych części procesu rekrutacji. Krótko rozmawiamy też o pieniądzach. Polecam, to co zawsze (czyli mniej więcej to). W przypływie fantazji jednak uzgadniamy dość solidną kwotę. Jak grać, to o złoto.

Naturalnie B (jako że mega kumata), ofertę dostaje. Równie naturalnie, chce ją przyjąć. Dzwoni więc do mnie w euforii.

Ja gratuluję, świętuję, ale (jak to ja), pytam o wysokość oferty. B wykrzykuje kwotę, wciąż w stanie absolutnej ekscytacji.

I wtedy dzieje się sedno

Ja: Droga B, zauważam, że oferta, którą Ci złożyli nie jest zbieżna z twoimi oczekiwaniami. W związku z tym zapytuję: kiedy zaczniesz negocjować?

B: Basta! Oszalałaś?!

Ja: Na punkcie męża – na pewno, ale w tym przypadku jestem dead serious

B: No nie… przecież przedstawili mi mega ofertę!

Ja: Fakt. Nie jest jednak zbieżna z twoimi oczekiwaniami. Stąd, logicznie dopytuję, kiedy i jak zamierzasz zacząć negocjować?

B: Bosz, Basta! To by było takie NIE W MOIM STYLU

Ja: A torebki Furli są?….

Potem ustaliłyśmy trzy zdania, które trzeba wysłać do nowego pracodawcy. B wysyła wiadomość i tego samego dnia dostaje odpowiedź. Pozytywną.

Finał jest krótki. B dostaje worek złota, a Basta…jedzie do Barcelony. Symbioza.

No i teraz morał:

Kobieto! Ogarnij!
Negocjacje wynagrodzenia są czymś absolutnie normalnym. Ciężko mi patrzeć na statystykę, która dla kobiet jest bezlitosna. Mężczyźni negocjują, a kobiety nie. Szkoda.

Przez lata pracy w rekrutacji, miałam okazję obserwować różnych kandydatów, na różne stanowiska. Wniosek jest piorunujący. Mężczyźni mają odwagę rozmawiać o pieniądzach, negocjują, dopytują, przyznają, że temat jest dla nich istotny. Kobiety zaś, statystycznie, dziękują za bycie „wybraną” i odkładają słuchawkę. Potem dzwonią do znajomych i ogłaszają sukces. To fakt, zdobycie nowej pracy, niewątpliwie jest sukcesem. Brak gotowości do podjęcia tematu wynagrodzenia, gdy nie jest zbieżne z naszymi oczekiwaniami (nawet gdy jest obiektywnie satysfakcjonujące), już tak dużym sukcesem nie jest.

Negocjacje wynagrodzenia powinny być w twoim stylu. Jeśli naturalnie masz z tym problem, po prostu naucz się tej frazy na pamięć i zastosuj. Trzy zdania wysłane mailem, czasami potrafią zamienić się w worek złota. Twojego. Wystarczy się odezwać.

12 komentarzy
Poprzedni To jak w końcu jest z tym stresem? Następny Leadership. Że niby co?

MEGA!!! Zabrakło mi tylko DLACZEGO TAK JEST? A to trochę nie jest tak, że kobiety patrzą na siebie w dwojaki sposób? „Ja istota pracująca” i „ja matka”. Pragnę zauważyć, że kobiety w okresie rozrodczym, czyli średnio przez jakieś 8 lat dostosowują całkowicie swoje życie (a co za tym idzie karierę) do bycia matką. Siedzą na siłę w robocie bo niedługo będzie ciąża a potem macierzyńskie no i trzeba mieć potem gdzie wrócić. Ostatnio moja znajoma po macierzyńskim zmieniła pracę. Zapytana dlaczego się na to decyduję odpowiedziała, że nowa praca jest bliżej domu i są tam dogodniejsze godziny pracy. W ten sposób będzie mogła bardziej poświęcić się dziecku. Strasznie to wszystko asekuracyjne. Wniosek z tego taki, że jak przez ileś lat oglądamy dookoła siebie kobiety, które żyją od jednej ciąży do drugiej a potem najlepiej jeszcze do 18-tego roku życia dziecka lub same nimi jesteśmy to potem jak nam się trafi jakaś lepsza oferta pracy to kładziemy się przed pracodawcą krzyżem i do tego wszystkiego jesteśmy mu jeszcze w stanie dopłacić, że nas w ogóle zechciał! Kobiety przez lata były i jeszcze nadal są postrzegane przede wszystkim jako matki a ten wizerunek głęboko zapisuje się w naszej głowie kiedy udajemy się na rozmowę o pracę. Oto moim zdaniem jeden z powodów dla których kobiety nie potrafią negocjować! Wszystko zaczyna się w naszych głowach 

Kiedyś trafił mi się artykuł o różnicach między kobietami managerami i mężczyznami na porównywalnych stanowiskach.. otóż te odmienności w mentalności polegały na tym, że mężczyzna dostając awans urządzał sobie gniazdko w postaci biura i na tak zwane „dzień dobry” negocjował słoną pensyjkę podpartą różnego rodzaju benefitami.. Co robiła kobieta.?. Nie chciała narażać pracodawcę na koszta, wiec zostawała w biurze po poprzedniku, co więcej – nie prosiła o podwyżkę, bo chciała udowodnić, że w pełni zasłużyła na awans.. i szczerze wierzyła, że a nuż pracodawca SAM zauważy ile jest warta i ją obdarzy w sposób stosowny.. Niestety …. Często kobiety nie zdają sobie sprawy ile są warte..

Niestety B musi dodać że mamą nie jest i macierzyństwo nie było w jej głowie w chwili opisanej tak pięknie przez Bastę. Z czego wynika owe nieogarnięcie? Chyba najlepiej opisuje to zdanie – Kobiety zaś, statystycznie, dziękują za bycie „wybraną” i odkładają słuchawkę. B poczuła się wybraną i nieśmiało podziękowała za ten cud.

Tekst odniosłam tylko i wyłącznie do ludzi i otoczenia, które znam osobiście 🙂 Stąd mój subiektywny wniosek w odniesieniu do tego teksty. P.S. Jak ja się cieszę, że w końcu ktoś włączył się do dyskusji 😀

Tu trzeba podkreslić raz jeszcze fakt wysokich kompetencji protagonisty. Jak idziesz na wojne to wsiadasz w czołg, a nie strugasz proce ze stanika po babci – ale o tym już było chyba u Basty. Potem człowieki logują absurdalne oczekiwania chyba tylko dla uciechy rekrutera.

paulinabasta.com

Mozart,
oczekiwania finansowe powinny być przede wszystkim realistyczne – to fakt.
Tylko, to co widzę przez ostatnie lata, to mega dysproporcje w tym obszarze między kobietami, a mężczyznami. I nie chodzi wyłącznie o stanowiska bardzo wysokiego szczebla (tak jak w przypadku B), ale również o te szeregowe – za kilka tysięcy miesięcznie. To co obserwuję jest proste: mężczyźni negocjują stawki, a kobiety nie. Niezależnie od rodzaju stanowiska, startowej kwoty brutto etc…
Chciałabym, żeby zaczęło się to zmieniać. I nie ewolucyjnie… Już! Niecierpliwię się…

Fajnie że zwracasz na ten temat uwage. Czy ja nie zwracalem do tej pory bo się muszę golic na twarzy? być może… na pocieszenie na 5 zlozonych ostatnio ofert 3 negocjowaly Panie, 1 Pan, 1 została bez gadania przyjeta. Proba niby zadna ale troche tlumaczy moja ślepotę. Co do poprzedniego postu wspomnialem studenta 5 roku, ktory zupelnie serio wyskoczyl z… workiem zlota. Pani Basta… overall fajnie że Ci się chce.

paulinabasta.com

W każdej grupie są wyjątki od ogółu. Sama przerabiam podobnych ‚studentów’ raz w czasie. Zamiast worka, co najwyżej złoty ząb bym dała;-)
Ale to już zupełnie inny temat…

Basta, a jakie to było 3 magiczne zdania?

paulinabsta.com

Coś bardzo prostego. Dziś nie pamiętam dokładnie, ale na pewno w deseń:
„Dziękuję za złożoną ofertę – projekt zapowiada się niezwykle ciekawie.
Wysokość oferty odbiega jednak od przedstawionych przeze mnie oczekiwań, proszę zatem o jej weryfikację. Jestem otwarta na dyskusję”.

W momencie rozpoczęcia negocjacji, B miała w ręce List Intencyjny, więc była pewna, że przyszły pracodawca z pierwotnej oferty już się nie wycofa. To było dla niej swoistą barierą bezpieczeństwa.

List intencyjny to nie umowa, więc zawsze się z tego mogli wycofać, jeśli koleżanka przy przegięła z ofertą.

paulinabasta.com

To prawda, ale praktyka rynkowa jest absolutnie jednoznaczna w tym obszarze (przynajmniej w przypadku światowych korporacji). W skrócie: list z perspektywy firmy jest dokumentem wiążącym. Prawnie, temat nie jest jednoznaczny, ale daje podstawę do wniesienia roszczenia.