Wcale się nie śmieję
13 stycznia 2016 Praca 15 komentarzy

Wcale się nie śmieję

Dobrze jest być krytycznym. Krytyczne oko jest cenne. Dyscyplinuje otoczenie, a i naszą czujność wyostrza.

– Prostak i tyle.

– Cham i patolog. Nie dość, że głupi, to jeszcze gruby. Jak koło mnie przechodzi, jedyne co czuję, to zapach boczku. Na pewno zażera nocami. Szczególnie te kawałki z włosami.

– A potem popija ciepłą colą.

– Albo kakałkiem <rofl, rofl>.

– A widziałaś jego żonę?

– Taaaaaa, z gęby i bryły jakby posłanka Pawłowicz.

– Nieszczęścia chodzą parami.

– No i popatrz… Ja do tej pory się zastanawiam, jak on dostał to stanowisko. Ani to mądre, ani piękne, ani nawet zabawne.

– Wazelina na bank jakaś pojechała. Od razu widać, że to taki typ.

– A dobra, przestańmy już o nim gadać, bo mi apetyt odbiera. Sól podasz?

Ta rozmowa to tylko jeden z miliona wariantów, które udało mi się (pod)słuchać przy okazji pożerania obiadu w różnych knajpkach w okolicach dużych korpo.

Coś w tym jest, że ludzie stadnie nie znoszą swoich szefów.

Komentując ich styl pracy, nie szczędzą słownika. Słowny kombajn miażdży wszystko i wszystkich po drodze. Rodziny, przyjaciół, całe prywatne życie. Kreślone scenariusze zazwyczaj są dość podobne. Najpierw wylewamy z siebie wiadro gnoju, a potem nie ma pointy. Końcówka jest taka, że nadziei na lepsze jutro brak. Kropka. Rozmowy tu właśnie się urywają. Trzeba przecież jeszcze przeżuć schabowego i nie udławić się panierą.

Ludzie mówią, że to takie polskie. Posiedzieć, ponarzekać i wrócić do siebie.

Ot. Folklor taki rodzimy.

Dobrze jest być krytycznym

Krytyczne oko jest cenne. Dyscyplinuje otoczenie, a i naszą czujność wyostrza.

Oceniajmy więc. Naszych szefów w szczególności. Takie jest przecież DNA zawodu, który wybrali.

Róbmy to jednak błagam, trochę bardziej elegancko. Elegancja ma sens. Często prowadzi do dobrych wniosków. A bez tych, w życiu robi nam się syf.

Część początkowego dialogu jest zasłyszana u osoby, którą widuję regularnie od m/w 7 lat. I naprawdę (!) od tych 7 lat ta płyta wciąż gra tę samą nutę. Człowiek nie przebiera w słowach i zwyczajnie obraża całe zastępy niewinnych ludzi (rodzina przecież zupełnie poza nawiasem). Ale nie to jest najsmutniejsze w tej historii. Najbardziej smutny jest… jego własny życiorys. Jeśli przez tyle lat pozwalasz sobie na to, żeby tkwić w miejscu, którego nie znosisz, z ludźmi, których nie znosisz i na warunkach, którymi gardzisz, to naprawdę nie jest dobrze.

Jęczenie wciąga. A potem paraliżuje.

Moment, w którym przyzwyczajasz się do tego, że co druga przerwa obiadowa jest przegadana z ludźmi, którzy marudzą, nie jest neutralny. To chwila, kiedy zaczyna się dziać naprawdę źle. Z Tobą.

Masz więc dwie opcje:

  1. Jeśli krytykować to u źródła i rzeczowo. W jednym celu – żeby jutro już nie musieć widzieć i czuć rzeczy, które dziś Ci nie odpowiadają.
  2. Jeśli kolejny raz łapiesz się na bezużytecznym marudzeniu na temat szefa, jego rodziny czy przyjaciół – ogarnij swój wewnętrzny jad i zajmij się sobą. Serio. Ty jesteś w tym wszystkim dużo ważniejszy. To o twoje zawodowe losy toczy się ta rozgrywka.

I jeszcze jedno.

Już kiedyś o tym pisałam, ale to wyjątkowo ważne i w tej przypowieści.

Otaczaj się ludźmi, którzy dodają coś wartościowego do twojej pracowniczej rzeczywistości. Ci, którzy tylko smucą i tak jak Ty, dziś tkwią w zawodowym marazmie, nie pomogą Ci z niego wyjść.

Rozejrzyj się wokół siebie i towarzystwo na obiad wybierz dziś uważnie.

Smacznego.

Nie udław się tylko. Bym tęskniła.

Zamiast schabowego, może czas na mentalną sałatkę.


Piszę ten wpis siedząc nad Atlantykiem. Wakacje. Stopa jest moczona (na golasa) w wodzie, a piegi przemnożyły się już chyba przez milion. Spędzimy tu kolejne dwa tygodnie, więc wybacz mi, jeśli nie będę odpowiadać na wiadomości w naturalnym dla mnie tempie. Internety tutaj średnie i nie w każdej izbie.

Miłość.

15 komentarzy
Poprzedni Zmieniłam się dla Ciebie Następny Done is better than perfect

Krytyka a nie krytykanctwo
Z tej pierwszej wiele dobrego się zrodzić może
I byłoby ok i można by nad człowiekiem się pochylić / pomóc ukierować energię na działanie…
Gdyby tylko dialog zawierał choć jedną merytoryczną uwagę…. a tak? Gro obelg i wylewanie pomyj…

Paulina, super mądry wpis, bardzo dziękuję, też często dopadają mnie podobne refleksje słuchając rozmów lunczowych.
A pytanie mam odnośnie tego co „pod kreską” – czy wakacje nad Atlantykiem z najmłodszą latoroślą? I czy nad Atlantykiem oznacza tak daleko jak myślę czyli US? (szukam potwierdzenia, że tak dalekie wyprawy z maluchem są do ogarnięcia 🙂 )

paulinabasta.com

Tym razem jesteśmy, Ola na Wyspach Kanaryjskich. W czwórkę, rzecz jasna.
Ale jeśli szukasz potwierdzenia, że z maluchem można i na koniec świata, to polecam ten tekst:
http://paulinabasta.com/urlop-gdzie-pieprz-rosnie-z-dzieckiem-tez-sie-da/
Jak Tola (moje pierwsze bebe) miała 1,5 roku byliśmy razem w Panamie. Cudna sprawa. Z resztą – wszystko widać na filmie.
Jeśli planujesz daleką podróż, to weź głęboki oddech, kup bilety, a reszta będzie już tylko miłą konsekwencją;).

No tak już mamy. Zauważ, że w większości to osobny bezradne, bez emocji i wiary w siebie. Nie spotkałem spełnionego człowieka, otwartego na świat, który by walił z armaty po całości. Krytyka czy konstruktywna dyskusja – tak. Mimo wszystko, milczenie jest złotem 😉

paulinabasta.com

Nie wiem Jay… Że wiary w siebie brak, to pewnie się zgodzę, ale z tymi emocjami to raczej bym dyskutowała. Znam kilkoro naprawdę wartościowych ludzi, którzy (jakoś tak przypadkiem/z zaskoczki/pół-czarodziejsko) wkręcili się w marudzenie i z czasem coraz trudniej było im z tego wyjść. A i jakość komentarzy jakby kula śnieżna.
Czasami nawet dobry bohater błądzi. Ważne, żeby wrócił do świata żywych, myślących.

Z tymi emocjami to rzeczywiście się nie sprecyzowałem. Emocje są tylko jakieś takie toksyczno-złe. Marudzenie jest spoko, ale u mnie na innym biegunie niż NARZEKANIE. Ja już od 2 tygodni marudzę na pizgawicę za oknem, ale co tam – przejdzie chyba nie ? 😉

paulinabasta.com

Trzeba było moim śladem, do ciepłego na chwilę wyjechać. Od razu mija chęć na marudzenie 😉

Lecę w piątek na Sri Lankę na 3 tygodnie. Koniec marudzenia już w sobotę ! 😀

paulinabasta.com

Trzeba było tak od razu. Jest przyklask. Bon voyage!

Malkontenctwo jest plagą naszych czasów. Dlaczego nie możemy się cieszyć z sukcesów innych, dlaczego nam tak trudno przychodzi pogodzenie się z tym, że ktoś ma lepiej od nas, dlaczego nie potrafimy siebie doceniać, dlaczego zawsze szukamy słabości, dlaczego nie potrafimy siebie chwalić? Natura ludzka jest niezwykle zawiła, ale na końcu i tak wszystko zależy od nas. Życzę wszystkim więcej uśmiechu i doceniania każdej chwili.

A mnie zawsze zastanawia, gdy ktoś w mojej obecności obgaduje innych bez pardonu, cóż o mnie powie, gdy mnie nie będzie 🙂

taaak…coś w tym jest…ludzie generalnie lubią narzekać to….a przecież szklanka lepiej jak szklanka jest do połowy pełna:) Always look on the bright side i BASTA:)

taaak…coś w tym jest…ludzie generalnie lubią narzekać to….a przecież lepiej jak szklanka jest do połowy pełna:) Always look on the bright side i BASTA:)

Z badań wynika, że 80% Polaków nienawidzi swojej pracy. Jakbym chodził 5 razy w tygodniu w miejsce, którego nienawidzę i spędzał tam minimum 8 godzin to pewnie też bym narzekał na wszystko i wszystkich i nie ma co się temu dziwić. Dlatego tak ważne jest by robić to co się lubi. Jasne, że czasami pieniądze są ważniejsze zwłaszcza gdy ich nie mamy, ale powinniśmy sobie w taki przypadku odpowiedzieć na pytanie czy robimy wszystko na 100 % by zmienić obecną sytuację.