Be kind. Always.
Zdjęcie: fot. Rolands Lakis
2 września 2014 Praca Brak komentarzy

Be kind. Always.

Po powrocie z NYC, nie wypada napisać innego posta. Temat wraca na grunt pracy, ale ma lekko amerykański odcień.  Rzecz o uprzejmości.

Dziś o kilku typach człowieka, który otacza nas w korpo – świecie. A jest ich różnorodność:

  1. Ci, którzy na ‚dzień dobry’ nie odpowiadają nikomu.
  2. Ci, którzy są mili wyłącznie dla tych, co siedzą na wyższej grzędzie.
  3. Tacy, którzy zupełnie ignorują asystentki, recepcjonistki, ochroniarzy (…), ale reszta ujdzie w tłoku.
  4. Szara masa średniaków. Brak klucza hierarchicznego. Zachowanie w pracy, zależy wyłącznie od prywatnego nastroju, przyniesionego rano z domu.
  5. I tacy jak ja. Ludzie, którzy uprawiają politykę wszechuprzejmości.

Zatem teraz szybki rachunek sumienia. Którą kategorią człowieka jesteś? Jeśli mieścisz się w przedziale 1-4, czytaj dalej.

Wszechuprzejmość w pracy ma kilka podstawowych zalet. Radzę ją przemyśleć i zapożyczyć. Choćby na chwilę, w wersji testowej.

  1. W ten sposób, życie w pracy jest łatwiejsze. Bez względu na to, czy zależy Ci na sympatii innych, czy też nie, to jest fakt. Jeśli ludzie Ci sprzyjają, jest łatwiej. (Prze)żyć.
  2. Życzliwość się opłaca. Ale tylko tym, którzy nie sępią (!). Żeby ludzie Ci odpłacili sprzyjającym podmuchem w plecy, musisz najpierw dużo dać od siebie. Bez kalkulacji zysków i strat. Przychylność współpracowników jest tylko konsekwencją twojego zachowania. Nigdy nie może być jego powodem. W odwrotnej sekwencji, z czasem uzyskasz odwrotne skutki.
  3. Ci, których nie lubisz (oj tak, każdy z nas takich ma), najczęściej nie kumają tak przewrotnego toku myślenia. W ich, prostych, umysłach ‚nie lubię Cię’ = ‚unikam Cię’. Są często mocno skołowani, kiedy Ty, nagle, zabijasz entuzjazmem. Warto przetestować. To taka słodka, ukryta forma tortury. Tylko dla najlepszych.

A teraz szybkie pytanie. Tak z ciekawości…

Twój nastrój w pracy zależy od:

I jeszcze kilka słów prywatnej perspektywy.

Jasne, że ludzi po skrajnych stronach skali wyjmujemy poza nawias. Ci, których lubimy, naturalnie dostają od nas dużo dobrego. Ci, których nie darzymy nadmierną sympatią (eufemizm) – powinni dostać to, na co zasługują. Bez zbędnych skrupułów. Jednak, cała reszta ludzi, którzy na co dzień są Ci mniej lub bardziej obojętni, zasługuje na chwilę uwagi i życzliwości. Poziom korpo-kwasu bardzo się w ten sposób redukuje, a i enter jakoś tak łatwiej wchodzi…

ps. Mam świadomość, że tekst trochę serowy (cheesy), ale prosto z serca. Tak mam i polecam też-mienie.

 

Brak komentarzy
Poprzedni 5 powodów, dla których musisz przyjechać do NYC Następny Czas na zmianę pracy. Teraz?