5 powodów, dla których musisz przyjechać do NYC
Zdjęcie: fot. strzelone w MoMA
29 sierpnia 2014 Życie 2 komentarze

5 powodów, dla których musisz przyjechać do NYC

Tydzień w NYC dobiega końca. Dobry czas. Intensywny. Nie jest to miasto, w którym chciałabym żyć, ale na pewno takie, które rzuca na kolana - w paru kategoriach. Jest kilka powodów, dla których w ciągu najbliższych 12-18 miesięcy powinieneś tu przylecieć.

1. Bo ciężko pracujesz. A skoro tak, należy Ci się chwila wytchnienia. Zachcianki trzeba spełniać. Bezwzględnie.

2. Bo jest w tym mieście kilka, światowych ‚naj-ów’. Poza tym, że centrum dowodzenia wszechświatem, piękne widoki, najlepsi kelnerzy świata, to jeszcze idzie sobie człowiek, spokojnie poczytać do Central Parku, a tu…. taka sytuacja:

3. Tylko tutaj widzisz prawdziwą różnorodność świata. Nie żadne Londyny, Singapury czy Kuala Lumpury. Stąd dzieje się świat. To miasto akceptuje, bez zadawania pytań. Wiele się można w tej kategorii nauczyć (szczególnie będąc z Polski, gdzie wszyscy są biali, polscy, gadający po naszemu i chodzący na odpusty).

4. Jedź teraz, zanim jesteś stary, lub (o zgrozo!) masz dzieci. Tych odmian człowieka tu nie zobaczysz. Starszym ludziom jest zbyt ciężko, a młodszym… well – nie mają wyboru, rodzice nie podejmują wyzwania. W obu przypadkach, kłopot tkwi w tym samym – logistyka. W metrze nie ma ruchomych schodów, bramek na wózki. Na ulicach tłum na maxa. Nieliczni, którzy wychodzą na ulicę z dziećmi, noszą je w chustach/ nosidłach. Nawet 3-latki. Jest gorąco, tłumnie i dla ludzi, którzy nie świecą kondycją, może być bardzo nieprzyjemnie. Pakuj się, póki nie jest za późno.

5. Bo NYC jest totalnie w twoim zasięgu. Wystarczy decyzja. Nie wymyślaj powodów, dla których jeszcze nie teraz. Zarezerwuj bilet i spadaj na Manhattan!

To była dobra wyprawa. Szybko jednak nie wrócę. Na kolana miasto rzuca na pewno, ale im jestem starsza, tym bardziej wiem, że jestem lepiona raczej na prawdziwą, niż tę miejską dżunglę. Ale na bank, trzeba tu być. Bez tego się nie liczy!

 

2 komentarze
Poprzedni Boisz się czasami, że umrzesz niezauważony? Następny Be kind. Always.

Ja bardzo zazdraszczam tego tygodnia w NYC. Pewnie dodałabym jeszcze kilkadziesiąt punktów;-) Na pewno wspomniałabym o cudownych, niepowtarzalnych restauracjach z całego świata; widoku na Manachatan po zmierzchu; Broadway. Ciary lecą po plecach!
Mam nadzieję, że w tym ostatnium dniu nie zaśniecie wraz z Miastem! I że w koncu wizy do US zniosą;-)

Marek Pietryka

Fajne stopy ! (: pozdrowienia